|
"Polskie więzienia CIA" - pojawił się nowy dowód
20 osób przywiozły do Polski samoloty CIA, które w latach 2002-03 lądowały na lotnisku w Szymanach. Większość nie poleciała od razu dalej
'Wkurza mnie, gdy ludzie pytają, na co stawiam włosy'
- Wkurza mnie, gdy ludzie pytają, na co stawiam włosy. Jasne, że na lakier. A na co? Na cukier? Przecież czasy się zmieniają, nowocześnie jest - mówi Szymon z Przystanku Woodstock
liofilizacja -
kierunku
wykorzystywany był wentylator. Gaz docierał do silnika, w którym zostawał
zużyty w ciągu kilku sekund po jego wytworzeniu. Ta metoda zgazowywania
bywa też określana mianem „produkcyjnej generacji gazu”, bo gaz wytwarzany
jest tylko w ilości, jakiej potrzebuje silnik i nie jest nigdzie gromadzony. Gdy
silnik przestaje pracować, kończy się i produkcja gazu.
Podczas normalnej (ustalonej) pracy urządzenia, dzięki zasysanemu powietrzu
dokonuje się piroliza i spalenie części drewna, większości żywic i olejów
eterycznych, a także części węgla drzewnego, który wypełnia zwężony obszar
poniżej dysz.
Większość masy paliwa ulega przetworzeniu na gaz wewnątrz
strefy spalania. Pod wieloma względami można określić gazogenerator Imberta
mianem automatycznego. Jeśli poniżej poziomu dysz znajduje się zbyt mało
węgla drzewnego, spalaniu i pirolizie podlegają większe ilości drewna, czego
skutkiem jest powstawanie większej ilości węgla drzewnego. W przypadku, gdy
jest go zbyt dużo (warstwa węgla drzewnego kończy się powyżej poziomu, na
którym zamontowane są dysze), zasysane do środka urządzenia powietrze
powoduje jego spalanie. Tym sposobem strefa spalania utrzymuje się samoistnie
bardzo blisko poziomu dysz.
Gorące gazy
spalinowe – dwutlenek węgla i para wodna – dostają się niżej, do
warstwy rozżarzonego węgla drzewnego. Tam podlegają redukcji do tlenku
węgla i wodoru. Zwężenie płomienicy zmusza wszystkie gazy do przejścia przez
strefę redukcji, co pozwala na maksymalne mieszanie i minimalne straty ciepła.
W tym miejscu temperatura osiąga najwyższą wartość.
Zbierający się w dolnej części strefy węgla drzewnego drobny popiół może zatkać
lub utrudnić przepływ gazu. Węgiel znajduje się na ruchomym ruszcie, który
może być co jakiś czas wstrząsany. Zbierający się pod rusztem popiół
usuwany
jest liofilizacja podczas czyszczenia. Drewno zawiera zazwyczaj mniej niż 1% popiołu
(masowo), jednak wraz ze spalaniem węgla drzewnego przekształca się on
w pylistą formę mieszaniny węgla z popiołem, która może stanowić 2-10% masy
drewna.
Zgazowywacz Imberta wymaga do działania układu chłodzenia składającego się
z wypełnionego wodą osadnika, oraz samochodowej chłodnicy – wymiennika
ciepła. W osadniku następuje oczyszczenie gazu ze smoły i większej części
popiołu niesionego przez gaz, zadaniem chłodnicy jest dalsze zmniejszenie jego
temperatury. Drugi filtr, z wkładem z materiału o dużej powierzchni
musi
oczyścić gaz z pozostałych pyłów czy cząstek popiołu, które nie pozostały
w osadniku. Po przejściu przez filtr, gaz drzewny mieszany jest z powietrzem
w mieszaczu (mieszalniku), a następnie kierowany bezpośrednio do silnika.
Zgazowywacz ten musi być zasilany drewnem o niewielkiej (poniżej 20%
wagowo) wilgotności, pociętym w jednakowe kawałki w celu umożliwienia im
łatwego przepływu grawitacyjnego przez zwężenie płomienicy. Gałęzie, patyki,
i kawałki kory nie mogą być wykorzystywane jako paliwo. Zwężenie płomienicy
oraz wystające dysze powietrzne stwarzają niebezpieczeństwo blokowania się
przepływu paliwa, co powoduje
pogorszenie jakości gazu drzewnego
docierającego do silnika (paliwo nie poddane pirolizie dociera do strefy, w której
powinno dalej przereagować). Jednostki montowane w czasie II w.ś. na
pojazdach były poddawane drganiom wystarczającym, by paliwo o precyzyjnie
dobranej wielkości przeciskało się przez zgazowywacz. W istocie powstała wtedy
cała gałąź przemysłu zajmująca się tylko przygotowaniem drewna do
wykorzystania w gazogeneratorach ([16]). To właśnie zwężenie płomienicy
powoduje poważne ograniczenie wielkości kawałków drewna, które bez
poddania kosztownemu brykietowaniu czy granulowaniu (peletowaniu) mogą
stać się paliwem do zasilania zgazowywacza
-
Znali się sekundy. Zabił, bo brzydko na niego popatrzył
Nie znali się wcześniej, widzieli kilkanaście sekund, zamienili raptem kilka słów. Wystarczyło tylko, że jeden popatrzył na drugiego nie tak, by 18-letni Artur K. wbił kilkunastocentymetrowe ostrze w szyję o rok młodszego Łukasza.
Poszukiwacz skarbów wpadł do dołu. Już nie nie wyszedł
Tragiczny finał hobbystycznych poszukiwań 35-letniego szczecinianina. Mężczyzna udusił się zasypany w dole, z którego wykopywał przedwojenne pamiątki
|